Wiosenne porządki w szafie

W końcu nastała upragniona wiosna!  Świat znów tętni życiem. Moje oczy mogą w końcu nacieszyć się soczystą zielenią, a uszy do woli wsłuchiwać w radosny gwar ptaków. Jestem od tego totalnie uzależniona. No i może jeszcze od słońca 🙂

 

Wiosna to dobry czas nie tylko na spacery, ale też na zorganizowanie swojej szafy na nowo !!!

 

Obserwując jak natura znów budzi się do życia i rozkwita, tak i ja co roku mam ochotę ‚odrodzić się’ na wiosnę. Chyba jak większość kobiet, zaczynam swoją metamorfozę od szafy (albo ewentualnie zmiany fryzury 🙂 )

Nie oznacza to, że wpadam w wir zakupów i wymieniam wszystkie rzeczy na nowe, o nie… Wręcz przeciwnie, z wiekiem zaczynam doceniać minimalistyczne podejście do tematu mody.

 

Jeszcze kilka lat temu, stając przed szafą wypchaną po brzegi ubraniami, wzdychałam i załamywałam ręce , bo przeważnie nie miałam się w co ubrać. Większość garderoby, którą posiadałam była ze sobą niespójna. Nic do siebie nie pasowało i nie leżało na mnie tak jak trzeba.. Totalny chaos. W tym czasie kupowałam spontanicznie: albo pod wpływem chwili, albo skuszona wyprzedażami. Efektem tych zakupowych porażek był stos kiepskiej jakości ubrań których nie nosiłam, a które choć pięknie wyglądały na wieszakach w sklepie, totalnie do mnie nie pasowały (pod względem kroju, koloru, stylu…)

Z czasem zaczęło mi to bardzo przeszkadzać. Z podziwem patrzyłam na kobiety, które miały swój określony styl i poprzez ubrania podkreślały swoją osobowość. Nie chodzi mi o wystrojenie się jak choinka na święta, ale raczej swobodny, niewymuszony szyk. Z pewnością i Wy znacie takie osoby. Wyglądają świetnie bez względu na okazję. Widać, że czują się w swoich ubraniach komfortowo ,a na dodatek przychodzi im to tak naturalnie, że człowiek zastanawia się jak to w ogóle możliwe…

Piszę o tym dlatego, że wiem ile osób czuje się podobnie jak ja kiedyś.  Długo zajęło mi uporanie się ze swoją szafą… Co tu dużo pisać – to nie była jedna bitwa, raczej wielka wojna 🙂 W międzyczasie cały czas pracowałam nad zmianą niezdrowego nawyku kupowania (pod wpływem chwili, promocji, albo najlepiej na poprawę nastroju). Dziś w końcu mogę powiedzieć , że jestem zadowolona ze swojej szafy 🙂 Nie oznacza to, że jest idealnie, mi również zdarzają się czasem wpadki, ale w porównaniu do tego co było jeszcze kilka lat temu, jest dużo, dużo lepiej!

Zmiana w podejściu do zakupów i świadome kreowanie własnego stylu to proces, który można powiedzieć, trwa u mnie do dziś.  Moja szafa dojrzewa i zmienia się wraz ze mną 🙂 Stała się spójna, prosta, ujednolicona kolorystycznie, zaczęła współgrać z moją osobowością. Choć ubrań jest mniej, są lepszej jakości i większość z nich mogę ze sobą swobodnie zestawiać. Coś jest w tym powiedzeniu, że mniej czasem znaczy więcej . Mniej ubrań to paradoksalnie większy wybór i przede wszystkim wolność 🙂 Nie muszę już walczyć ze swoją szafą i nie udziela mi się już ‚szał zakupów’, gdy zaczynają się wyprzedaże.

 

Wiosna to doskonały moment na oczyszczenie swojej szafy. Na pozbycie się tego co zbędne, za ciasne, co do nas nie pasuje. Na generalne porządki po zimie. Na wprowadzenie pozytywnych zmian wyglądzie, w samopoczuciu, w życiu… Kiedy jak nie teraz? Warto wykorzystać tą pozytywną, wiosenną aurę wokół.

 

Jak się za to zabrać??

 

Wiosenne porządki  w garderobie robię co roku, w oparciu o swoją własną małą strategię działania 🙂 Podzielę się więc nią z Wami, może komuś się przyda.

wiosenne porządki w szafieDSCN8202

 

1. Zadbaj o zimową garderobę

  • Piorę i chowam do specjalnych worków próżniowych grube zimowe swetry, szale, czapki, rękawiczki. (gdy są zmechacone, używam golarki do ubrań by je wyczyścić)
  • Czyszczę, zabezpieczam i chowam zimowe buty ( najlepiej włożyć w nie prawidła lub wypchać je starymi gazetami, by się nie zniekształciły)
  • Czyszczę samodzielnie (lub oddaję do pralni) i chowam do pokrowców zimowe kurtki i płaszcze

 

2. Mniej znaczy więcej!

  • Robię przegląd wszystkich ubrań (również butów i torebek) i pozbywam się nienoszonych

Potrzebne będą: worki , duże lustro i trochę wolnego czasu (najlepiej popołudnie, żeby się nigdzie nie spieszyć)

  • Wszystkie ubrania wyciągam z szafy i sortuję na kupki kategoriami, np. spodnie do spodni itd.
  • W każdej z nich robię selekcję: rzeczy nienoszone dobrej jakości oddaję lub ewentualnie sprzedaję (np. na allegro lub vinted), a zniszczone wyrzucam do worków (ubrania z miękkiej bawełny zostawiam na szmatki).
  • Staram się zachować tylko te ubrania, które lubię. Wszystkie z nich muszą spełniać jedne kryterium : w każdej z tych rzeczy muszę się dobrze czuć ( ubranie jest wygodne, pasuje do mnie, jest w moim kolorze… itd.) Jeśli mam wątpliwości lub długo czegoś nie nosiłam i nie pamiętam jak w tym wyglądam, mierzę i oceniam rzecz przed lustrem.
  • Oddzielnie kładę odzież do przeróbki lub drobnej naprawy. Nie musimy od razu pozbywać się danego ubrania, czasem wystarczy je skrócić, dopasować czy odpruć (albo doszyć) jakiś element, by ubranie zyskało zupełnie nowego charakteru.
  • Czasem przechowujemy w naszych szafach rzeczy o wartości sentymentalnej, których już nie nosimy, ale żal nam się z nimi rozstać. Jeśli nie mamy ochoty ich wyrzucać, nie róbmy tego na siłę. Możemy je spakować do osobnego pudełka i schować (np. na strychu) by nie zajmowały niepotrzebnie miejsca w szafie. To samo tyczy się rzeczy, które obecnie nie nosimy, ale wiemy, że będą nam jeszcze potrzebne.
  • Po takiej selekcji mam ogląd na ilość moich ubrań i ich rodzaj. Wtedy też zastanawiam się jakich podstawowych elementów brakuje w mojej garderobie i robię listę. Najlepiej inwestować w klasyczne ubrania, które będą uniwersalną bazą naszego ubioru i raczej nigdy nie wyjdą z mody, np. trencz, biała/błękitna koszula, czarne rurki, baleriny, t-shirty i topy w neutralnych kolorach, cieliste lub czarne szpilki… To oczywiście tylko przykłady, wszystko tak naprawdę zależy od osoby i jej indywidualnego stylu – warto stworzyć swój własny uniform. Jeśli na wysokich obcasach chodzisz od święta tak jak ja, lepiej zainwestuj w dobre, wygodne buty na płaskiej podeszwie, np. mokasyny.

 

DSCN8177DSCN8242

3. Stwórz swoją bazę na wiosnę

  • Staram się wybrać z tego co posiadam bazę ubrań na dany sezon. Wieszam je na ulubionym wieszaku z Ikei, tak by mieć je zawsze pod ręką. Dzięki temu gdy się spieszę, nie muszę zbyt długo zastanawiać się nad tym co założę.
  • Są to rzeczy uniwersalne, dostosowane do danej pory roku i mogę je ze sobą mogę łączyć tworząc różne zestawy
  • Choć nie podążam ślepo za modą, lubię orientować się w trendach na nadchodzący sezon (przeglądam magazyny lub buszuję po internecie w poszukiwaniu inspiracji). Jeśli jest coś co bardzo mi się podoba, staram się znaleźć coś podobnego w swojej szafie, lub ewentualnie dokupić jakieś akcesoria/dodatki z danym motywem. Moda lubi się powtarzać, dlatego najczęściej znajduję coś w szafie. Czasem zaglądam też do lumpeksów, można tam wyszperać prawdziwe perełki w bardzo atrakcyjnych cenach.

 

4. Detale mają znaczenie

  • Na koniec przecieram szafę i półki na ubrania, rozkładam w nich zapachowe lniane woreczki, które bardzo prosto możemy zrobić samemu (wkładając do nich np. suszone zioła, lub watę nasączoną olejkiem eterycznym)
  • Wieszam i układam z powrotem ubrania, a ulubione rzeczy na wiosnę lądują na przenośnym wieszaku. Kiedyś lubiłam to robić kolorystycznie (pedantka ze mnie straszna, wiem :), teraz wolę układać je kategoriami: sukienki do sukienek itd.

 

Gotowe 🙂

Mam nadzieję, że zachęciłam Was Kochani choć trochę do wiosennej rewolucji w szafie. Warto zrobić coś dla siebie i oczyścić swoją przestrzeń mieszkalną ze stosu zbędnych, niepotrzebnych ubrań, by móc odświeżyć, czy zdefiniować swój styl na nowo. To ważny proces, dzięki któremu (również symbolicznie) otwieramy się na pozytywne zmiany w życiu. Pozbywając się starego, tworzymy miejsce na to, co nowe, lepsze i bardziej wartościowe…

 

A jak porządki w szafie wyglądają u Was? Z czy macie największą trudność? Ja za każdym razem, gdy układam w szafie odkrywam kilka świetnych rzeczy, o których totalnie zapomniałam…

Pozdrawiam ciepło,

Monika